Śmierć motocyklisty. Gigantyczne korki w Sosnowcu

Wtorek, 4 czerwca 2019 (17:51)
Aktualizacja: Wtorek, 4 czerwca 2019 (21:47)

Trasa S1, zablokowana we wtorek w Sosnowcu (woj. śląskie) po wypadku, w którym zginął 42-letni motocyklista z woj. dolnośląskiego, jest już przejezdna - podała wieczorem sosnowiecka policja.

Zdjęcie

Sosnowiec: Gigantyczne utrudnienia po śmiertelnym wypadku na S1 /INTERIA.PL
Sosnowiec: Gigantyczne utrudnienia po śmiertelnym wypadku na S1
/INTERIA.PL

Wypadek, w którym uczestniczyły też trzy ciężarówki, na wiele godzin zablokował trasę i spowodował gigantyczne korki w całym mieście. Według wstępnych ustaleń policji kierowca ciężarówki przewożącej piasek z nieustalonych dotąd przyczyn stracił panowanie nad pojazdem, przejechał przez bariery dzielące jezdnie i wjechał na nitkę prowadzącą w kierunku Częstochowy. Tam przewrócił się po zderzeniu z motocyklistą i dwiema innymi ciężarówkami. Motocyklista zginął na miejscu.

Wiadomo, że wszyscy trzej kierowcy ciężarówek byli trzeźwi. "Na tym etapie nie sposób przesądzać, co było przyczyną wypadku. Kluczowa będzie opinia obecnego na miejscu biegłego z zakresu ruchu drogowego. Na pewno będzie weryfikowany stan techniczny pojazdu, który zjechał na przeciwległą jezdnię, a także to, czy jego kierowca nie był pod wpływem środków odurzających" - powiedziała oficer prasowa sosnowieckiej policji asp. szt. Sonia Kepper, podkreślając, że dokumentacja ciężarówki nie budziła zastrzeżeń.

Reklama

Utrudnienia trwały wiele godzin ze względu na konieczność przeprowadzenia wielu czynności śledczych na miejscu wypadku, a następnie uprzątnięcia z jezdni części rozbitych pojazdów, rozsypanego piasku i rozlanego oleju napędowego. "To był ogrom pracy, w którą było zaangażowanych bardzo wielu policjantów" - podkreśliła asp. Kepper.

Dodatkowo zagrożenie w miejscu wypadku powodowali kierowcy przejeżdżających samochodów, którzy zwalniali i filmowali miejsce tragedii. "To karygodne, a w świetle przepisów zabronione. Kierowca, który nie patrzy przed siebie, tylko jest zajęty filmowaniem, stwarza ogromne zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla osób pracujących przy obsłudze tak poważnego zdarzenia" - podkreśliła asp. Sonia Kepper.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności

Zobacz również

  • Śląskie: Dachowanie samochodu w Rybniku. Za kierownicą 15-latek

    15-latek siedział za kierownicą samochodu, który w niedzielę wieczorem (24 maja) dachował w Rybniku. Pasażerami auta byli: jego rok starszy kolega i dwaj 13-latkowie. Wszyscy wyszli z wypadku bez... więcej