RMF: Nie zatrzymała się do kontroli. Dwulatek zmarł po dachowaniu

Piątek, 14 czerwca 2019 (07:42)
Aktualizacja: Piątek, 14 czerwca 2019 (13:28)

Tragiczny wypadek koło Torunia. Nie żyje dwuletnie dziecko, które wiozła w samochodzie 25-letnia matka - informuje RMF FM. W szpitalu o życie walczy jego trzyletni brat. Jak ustalili policjanci, matka dzieci nigdy nie miała prawa jazdy, a w chwili wypadku miała ponad promil alkoholu w organizmie. Wstępne badanie wykazało także obecność amfetaminy.

Zdjęcie

Zdj. ilustracyjne /Damian Klamka /East News
Zdj. ilustracyjne
/Damian Klamka /East News

W czwartek późnym wieczorem między Steklinem a Osówką niedaleko Torunia volkswagen, którym jechała 25-letnia kobieta wypadł z drogi i dachował. 

W samochodzie w fotelikach było dwóch małych chłopców - dwulatek i trzylatek. Młodszy był reanimowany jeszcze na miejscu zdarzenia, ale zmarł po przewiezieniu do szpitala.

Reklama

Trzylatek walczy o życie

"Drugie dziecko znajduje się w szpitalu w bardzo ciężkim stanie. Nie mam wiedzy, czy przechodzi operację. Wstępne badanie wykazało także obecność amfetaminy w organizmie kobiety kierującej autem" - poinformowała rzecznik prasowa KWP w Bydgoszczy podinsp. Monika Chlebicz.

Śledczy czekają na możliwość wykonania czynności z 25-latką, która również przebywa w szpitalu.

"Godzinę temu lekarze przekazywali nam, że nie ma mowy o jakiejkolwiek rozmowie z tą panią, gdyż podano jej silne leki uspokajające. Nie wiem nawet, czy dziś będzie możliwe przesłuchanie tej pani" - przekazała rzeczniczka bydgoskiej policji.

Szczegóły akcji policji

"Policjanci z Komisariatu Policji w Dobrzejewicach podczas patrolu zauważyli volkswagena polo. Mundurowych zaniepokoiło zachowanie kierowcy, który włączał i wyłączał światła mijania, a następnie zaczął jechać od prawej do lewej strony jezdni. Auto miało zaparowaną tylną szybę. Policjanci dali kierowcy sygnały do zatrzymania - zarówno dźwiękowe, jak i świetlne. Kierowca zamiast się zatrzymać, przyspieszył i zaczął oddalać się z bardzo dużą prędkością. Po przejechaniu kilkunastu kilometrów auto wypadło z drogi i dachowało" - relacjonowała wcześniej rzeczniczka toruńskiej policji podinsp. Wioletta Dąbrowska.

"Policjanci od razu przystąpili do udzielania pomocy poszkodowanym. Jeszcze przed przyjazdem karetki wyciągali z samochodu dzieci. Na miejscu pracowali również strażacy, którzy wyciągnęli kobietę. Zaraz po zdarzeniu karetki pogotowia zabrały wszystkich troje do toruńskich szpitali. Pomimo usilnych starań lekarzy 2-letniego chłopca nie udało się uratować. Dziecko zmarło" - dodała podinsp. Dąbrowska.

Policja ustaliła, że kierująca pojazdem nigdy nie miała prawa jazdy, a w chwili wypadku miała ponad promil alkoholu w organizmie.

"Podczas przeszukania w jej torebce policjanci odnaleźli woreczek z białym proszkiem, który będzie sprawdzany w policyjnym laboratorium. W sprawie prowadzone jest śledztwo nadzorowane przez prokuraturę" - wskazała Dąbrowska.

Kuba Kaługa

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności

RMF FM/PAP

Zobacz również

  • Podlaskie: Czołowe zderzenie z ciężarówką. Jedna ofiara

    Jedna osoba zginęła w wypadku auta osobowego z ciężarowym w sobotę po południu na drodze krajowej nr 61, na odcinku Łomża-Stawiski – podała podlaska policja. Droga jest zablokowana. Zorganizowano... więcej