Kierowcy w Koroszczynie Wigilię spędzą w kabinach ciężarówek

Poniedziałek, 24 grudnia 2012 (09:22)

Kolejki ciężarówek na przejściach granicznych na wschodniej ścianie Polski. Najdłużej trzeba czekać na odprawę na polsko-białoruskim przejściu w Koroszczynie. Gigantyczna kolejka stoi też w Dorohusku, na przejściu granicznym z Ukrainą.

Zdjęcie

Przejście graniczne w Koroszczynie /East News
Przejście graniczne w Koroszczynie
/East News

Na granicy z Ukrainą w Dorohusku stoi gigantyczna kolejka tirów. Na odprawę trzeba tam czekać 45 godzin. W kolejce ustawiło się ponad 1000 ciężarówek, a maksymalna przepustowość przejścia to 300-350 na 12-godzinną zmianę.

Niestety przewoźnicy mimo, że w Hrebennem, czy na Podkarpaciu w Korczowej i Medyce nie ma kolejek, nie mogą dowolnie zmienić przejścia. Tłumaczą to tzw. pepeszkami, czyli zabezpieczeniami celnymi ukraińskich odbiorców, którzy opłacając je, wskazują konkretne przejście, którym wjedzie transport. A przez Dorohusk prowadzi najkrótsza droga na Kijów.

Wiadomo już, że kierowcy stojący na końcu kolejki przed przejściem granicznym z Białorusią w Koroszczynie Wigilię i pierwszy dzień świąt spędzą w kabinie samochodu. W Koroszczynie na oprawę trzeba czekać nawet prawie 40 godzin.

Jeżeli musicie przekroczyć granicę z Białorusią, kierujcie się na Kuźnicę. Tam, wyjątkowo, kierowcy stracą tylko godzinę. W Bobrownikach też bez problemów, w kolejce stoi się 8 godzin.

Na granicy z Rosją, odprawy odbywają się na bieżąco.

Reklama

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności

Zobacz również

  • Zator na A1 przed bramkami w Rusocinie

    Przed bramkami wjazdowymi na płatny odcinek autostrady A1 w Rusocinie koło Gdańska utworzył się zator. Czas oczekiwania na przejazd w kierunku Łodzi wynosi ponad 15 minut – poinformował w niedzielę... więcej